niedziela, 20 kwietnia 2014

Prologue.

 - Możesz się już poddać, Constance- rzekł Grovnos, demon tamtego świata.
To koniec. Miasto zostanie zniszczone. Nie dam rady go uratować. Grovnos wygrał. Tak mi się bynajmniej wydawało. Przemilczałam. 

Nagle poczułam bardzo mocny ucisk w klatce piersiowej. Gronvos skierował całą swoją moc tylko po to, żeby mnie wykończyć, a potem zająć się zniszczeniem Anglii, a następnie całego świata. Przestraszeni ludzie stali schowani po kątach i tylko przyglądali nam się przerażeni tą całą sytuacją. 
- Ej ty! Zostaw ją! - usłyszałam aksamitny, męski głos. Ostatnimi siłami uniosłam głowę i moim zakrwawionym oczom ukazał się zwykły człowiek płci męskiej, który odważnie stanął w mojej obronie. Za nim stała grupka ludzi , którzy byli przerażeni i zdziwieni postawą mężczyzny. Demon obrócił głowę w stronę śmiałka. Spojrzał na niego pełnym złej woli spojrzeniem, a człowiek tak jakby zmięknął i przestraszył się demona. 

Grovnos puścił mnie. Boleśnie upadłam i nie mogłam już się podnieść, ale dałam rade jeszcze unieść swoją głowę i bezradnie przyglądać się sytuacji. Czart złapał śmiałka. On próbował się wyrwać, ale na marne. Poległy anioł tylko przyglądał się człowiekowi. W pewnym momencie mężczyzna zaczął krzyczeć. Grovnos zaciskał pięść, w której trzymał istotę ludzką, coraz mocniej. Ja nie mogłam przyglądać się temu dłużej. Nie mogłam patrzeć jak poczwara zabija człowieka.

W pewnym momencie jakieś nieznane mi do tej pory uczucie, dało mi siłę abym mogła wstać i uratować tego biednego gościa. 

Powstałam pełna nienawiści do tego co robił mój wróg. Skupiłam się. Zebrałam w sobie całą swoją energie. Krzyknęłam.
- Farli Perire! - to jeden z najniebezpieczniejszych czarów. Nie powinnam go używać przy istotach ludzkich. 

Gronvos przepadł. Ten czar go zabił. W tłumie przez chwile utrzymały się tylko jego nieszczęsne jęki. Wszyscy byli zszokowani tym co się stało. Mężczyzna , który był ofiarą demona upadł na ziemie i ciężko oddychał. Ja ostatnimi siłami skierowałam resztki mocy w jego stronę i uzdrowiłam go, po czym sama padłam na ulice płonącego Londynu.