czwartek, 1 maja 2014

ROZDZIAŁ 1. ' - Hello Stranger '

 CZYTASZ = KOMENTUJESZ.

Rozbudziły mnie promienie słońca. Do końca nie wiedziałam co się stało. W głowie utkwiły mi tylko bolesne jęki Grovnosa.  Wstałam i otrzepałam się z pyłu i piachu. W okół  było pełno wozów strażackich, karetek i wozów policyjnych. Nikt nie pamiętał co się do końca stało. Wszystko działo się tak szybko. 

Zaczęłam się rozglądać, aż zauważyłam tego chłopaka, którego niemal wczoraj zabiłby demon. Człowiek siedział cały obdrapany i posiniaczony łapiąc się za głowę. Postanowiłam do niego podejść. Usiadłam obok. 
- Jak się czujesz? - zapytałam niczego sobie. 
- Wszystko mnie boli...-odpowiedział i spojrzał na mnie, ale gdy to zrobił tylko krzyknął i zaczął się odsuwać. Zapewne się przestraszył. 
- Nie! Nie bój się, ja ci nic nie zrobię. Jestem po Twojej stronie. - uspokajałam go. Podziałało. Chłopak znów normalnie na mnie patrzył. Przez chwilę utrzymała się niekomfortowa cisza. Zaczęłam się rozglądać.  
- Kim jesteś? - zapytał po chwili. Nie mogłam powiedzieć mu prawdy, bo rozeszłoby się to po całym mieście, a potem możliwe , że nawet dalej. 
- Jestem Constance. Dopiero się tu przeprowadziłam. - bezczelnie skłamałam. 

Mężczyzna spojrzał na mnie z nie do wierzeniem. Przetarł oczy.
- Wszystko ok? - zapytałam. 
- Ta. Tylko ..-zaczął niepewnie.- chyba coś mi się śniło gdy zemdlałem, ale nie ważne. Jestem Liam.-zmienił szybko temat i wyciągnął dłoń na przywitanie. Podałam mu swoją, a on ją lekko uścisnął i puścił. 
- Constance.-powtórzyłam i dosyć sztucznie się uśmiechnęłam.- Przepraszam, muszę już iść, ale bardzo miło było mi Cię poznać.- poczułam straszne pieczenie za lewym uchem, a to oznaczało, że muszę wracać. Szef mnie wzywał. Musiałam z nim pilnie porozmawiać. Chłopak nic nie odpowiedział tylko skinął głową, a ja zaczęłam się oddalać. Przyspieszyłam. Ciągle myślałam o Liamie. Nie do końca miałam pewność czy mi uwierzył, ale nie mogłam się tym teraz zamartwiać. Ciekawiło mnie co szef ma mi do powiedzenia. Na początek pewnie znów na mnie nawrzeszczy, że się spóźniłam. Nie lubi na mnie długo czekać. 
- Constance...- usłyszałam głos za sobą. Obróciłam się, ale nikogo za mną nie było. Pomyślałam, że to mi się tylko zdawało..
- Constance...- i znów to samo. Odwróciłam się, ale znów nikogo nie zauważyłam. Zaczęłam się bać. Nie chciałam o tym już myśleć, przyspieszyłam jeszcze bardziej, co chwila oglądając się za siebie. Ciągle czułam nieprzyjemny chłód na plecach i miałam wrażenie, że słyszę za sobą kroki. Nawet nie przyszłoby mi na myśl, że Liam ruszył za mną.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Prologue.

 - Możesz się już poddać, Constance- rzekł Grovnos, demon tamtego świata.
To koniec. Miasto zostanie zniszczone. Nie dam rady go uratować. Grovnos wygrał. Tak mi się bynajmniej wydawało. Przemilczałam. 

Nagle poczułam bardzo mocny ucisk w klatce piersiowej. Gronvos skierował całą swoją moc tylko po to, żeby mnie wykończyć, a potem zająć się zniszczeniem Anglii, a następnie całego świata. Przestraszeni ludzie stali schowani po kątach i tylko przyglądali nam się przerażeni tą całą sytuacją. 
- Ej ty! Zostaw ją! - usłyszałam aksamitny, męski głos. Ostatnimi siłami uniosłam głowę i moim zakrwawionym oczom ukazał się zwykły człowiek płci męskiej, który odważnie stanął w mojej obronie. Za nim stała grupka ludzi , którzy byli przerażeni i zdziwieni postawą mężczyzny. Demon obrócił głowę w stronę śmiałka. Spojrzał na niego pełnym złej woli spojrzeniem, a człowiek tak jakby zmięknął i przestraszył się demona. 

Grovnos puścił mnie. Boleśnie upadłam i nie mogłam już się podnieść, ale dałam rade jeszcze unieść swoją głowę i bezradnie przyglądać się sytuacji. Czart złapał śmiałka. On próbował się wyrwać, ale na marne. Poległy anioł tylko przyglądał się człowiekowi. W pewnym momencie mężczyzna zaczął krzyczeć. Grovnos zaciskał pięść, w której trzymał istotę ludzką, coraz mocniej. Ja nie mogłam przyglądać się temu dłużej. Nie mogłam patrzeć jak poczwara zabija człowieka.

W pewnym momencie jakieś nieznane mi do tej pory uczucie, dało mi siłę abym mogła wstać i uratować tego biednego gościa. 

Powstałam pełna nienawiści do tego co robił mój wróg. Skupiłam się. Zebrałam w sobie całą swoją energie. Krzyknęłam.
- Farli Perire! - to jeden z najniebezpieczniejszych czarów. Nie powinnam go używać przy istotach ludzkich. 

Gronvos przepadł. Ten czar go zabił. W tłumie przez chwile utrzymały się tylko jego nieszczęsne jęki. Wszyscy byli zszokowani tym co się stało. Mężczyzna , który był ofiarą demona upadł na ziemie i ciężko oddychał. Ja ostatnimi siłami skierowałam resztki mocy w jego stronę i uzdrowiłam go, po czym sama padłam na ulice płonącego Londynu.